Nie jestem projektantem, w zasadzie mam blade pojęcie o projektowaniu odzieży, butów, dodatków i nigdy tego nie ukrywałem. 

Jestem jednak fotografem a ogólnie pojętą modę upatrzyłem sobie jako temat moich zdjęć i ostatnimi czasy postanowiłem rozszerzyć swój horyzont właśnie o temat historii mody. 
Po co to czytać ?

Zadawałem sobie pytania - co powoduje, że biznes ten jest tak dochodowy, jak to się dzieje, że projektowanie odzieży jest sensem życia projektantów, od kiedy ludzie zaczęli interesować się tym, co i kiedy założą ?

I w tym miejscu po wpisaniu w wyszukiwarkę - książka o modzie - pojawiła się pozycja - Historia mody, praca zbiorowa, redagowana przez Marnie Fogg.

Historia mody jest jednak książką bardzo ambitną, napisaną językiem bardzo technicznym i szczegółowym. Osobiście razi mnie trochę mała czcionka, jednak dzięki niej książkę zmieszczono w 576 stronach.
Dodatkiem są najważniejsze wydarzenia historia w omawianym okresie a także najciekawsze lub warte podkreślenia elementy strojów.
Co było dla mnie dużym zdziwieniem, to fakt, jak mocno projektanci dostosowywali swoje dzieła do odpowiadających im czasów, a w późniejszym okresie (lata 1960. i dalej) były naprawdę wyrazem ich przekonań i filozofii. 

Przyznam, że czasem gubiłem się w środku tekstu, musiałem wracać, bo łatwo można zgubić wątek w labiryncie technicznego i filozoficznego tekstu.

Fotografom polecam tę pozycję ze względu na możliwość lepszego zrozumienia projektanta i jego kolekcji, którą ma do sfotografowania, nieważne czy to komercyjnie czy nie, a projektantowi , aby mógł zainspirować się i odnieść swoje projekty do klasyki z poprzednich epok.
Po lekturze mam kilka przemyśleń. 

Nigdy nie skrytykuję dziwnych, nietypowych projektów widzianych na pokazach, ponieważ trzeba je najpierw zrozumieć.
Po drugie każdy projekt jest sumą doświadczeń, marzeń, możliwości wyrażenia siebie danego projektanta.
Koniec końców, nawet to, w co ubrany jest nawet największy sceptyk modowy, podyktowany jest tym, co zostało wcześniej podyktowane przez któregoś z projektantów.
Ostatnie, jakże ważne spostrzeżenie, szczególnie kieruję do mężczyzn :

" Poszetkę, wkłada się w brustaszę, a nie w butonierkę " :-)

Na tym zakończę :-D

Back to Top