Moja druga sesja z Sandrą.
Dzisiaj chciałem pracować dalej ze światłem zastanym, które wpadało przez okno, niestety niebo pokrywały spore chmury, co spowodowało, że pokój ogarnęły ciemności, ale chciałem także wykorzystać Dreammakera.
Przy otwartej przesłonie do 1.8 i ISO 1000, zdjęcia były wystarczająco jasne.
Do urozmaicenia kadrów, dodałem mały pryzmat, który po przyłożeniu do obiektywu pod odpowiednim kątem, tworzy ciekawe odbicia światła.
Zawsze po wykonaniu pierwszych zdjęć, mam ochotę wprowadzić coś nowego, tak więc odpaliłem speedlighta. Co ciekawe, lampa ta świeciła na mnie.
Dzięki temu osiągnąłem 2 cele. Po pierwsze, światło odbijało się od białej powierzchni za mną, a po drugie, jego część wpadała na kryształki Dreammakera, którego trzymałem blisko obiektywu.
Ostatnie, poniższe zdjęcie, zawdzięczamy światłu odbitemu od srebrnej blendy. Jako rekwizyt posłużył nam kwiat doniczkowy, niestety nie pamiętam jego nazwy :D
Back to Top